Studium T. Booth’a i M. Ainscowa

Studium te jest bez wątpienia bardzo cennym źródłem wiedzy o niesegregacyjnym kształceniu w krajach objętych badaniami przez nich i ich współpracowników. Ukazuje ono wiele problemów, na które napotyka realizacja idei edukacji włączającej, często zamazywanych w pracach opartych na źródłach wtórnych. Jej autorzy przypomnieli wyjątkowe zalety badań terenowych. Bez wątpienia badania tego typu warto kontynuować. Badania porównawcze, wykorzystujące pojęcia integracji, asymilacji i inkluzji zarówno w pierwszy, jak i drugi spośród wyróżnionych przez nas sposobów, nie wykorzystują w pełni możliwości poznawczych, jakie kategorie te oferują. Żadne z nich bowiem nie traktuje włączania jako nowego paradygmatu pedagogiki specjalnej. Tymczasem inkluzja na traktowanie takie zasługuje. Choć prawdą jest, że pojęcie to wywodzi się z prób opisania problemów konkretnych systemów kształcenia niepełnosprawnych i jest wyrazem poszukiwań nowych, celowościowych orientacji, to inkluzja dawno przekroczyła poziom zjawiska emicznego. Tylko bardzo nieuważny badacz może pominąć to, że koncepcja włączania zwiastuje „kopernikański zwrot” w pedagogice specjalnej (Hinz, 1998). Jej prawdziwa wartość tkwi w obrazoburczej tezie, w myśl której stosowany dziś zakres specjalnej pomocy jest niejednokrotnie niewspółmiernie szeroki w stosunku do potrzeb edukacyjnych uczniów niepełnosprawnych. Badania porównawcze mogą być jednym ze sposobów weryfikacji tej tezy. Stanie się tak wtedy, gdy będą one dążyły do odpowiedzi na pytanie, czy i w jakim zakresie uczniowie niepełnosprawni mogą się efektywnie uczyć w normalnej, choć radykalnie zmienionej w stosunku do dominującej dziś praktyki, klasie szkolnej.

Hejka, jestem Szymek i jestem autorem tych wpisów jak i strony. Polecam czytać codziennie, może coś wam się spodoba i zostaniecie na dłużej. Życzę każdemu miłego dnia 😀
error: Content is protected !!