Obie te interpretacje nie są błędne

W pełni trafny obraz tożsamości pedagogiki specjalnej daje dopiero ich synteza, którą za E. Begemannem (2000) możemy określić mianem pedagogiki szkół specjalnych. Kluczowym założeniem tej koncepcji jest przekonanie, że niepełnosprawność, a właściwie jej rodzaje, najsilniej implikują zarówno cele kształcenia, jak i metody ich osiągania. Indywidualne cechy poszczególnych jednostek, takie jak: motywacja do nauki, zasób doświadczeń edukacyjnych, nacisk środowiska rodzinnego, traktowane są jako drugorzędne w stosunku do rodzaju niepełnosprawności. Rozliczne próby przełamania takiej hierarchizacji czynników determinujących proces uczenia się osób niepełnosprawnych, zarówno w postaci teorii ogólnych, choćby takich, jak powszechnie ceniona teoria wspólnych i swoistych zadań w rewalidacji różnych grup osób z odchyleniami od normy, jak i szczegółowych, których reprezentatywnym przykładam jest koncepcja dziecięcej matematyki (Gruszczyk-Kolczyńska, Zielińska, 1997; Gruszczyk-Kolczyńska, Zielińska, Kupisiewicz, 1999), choć spotykają się z żywym odbiorem teoretyków i praktyków, nie zmieniły radykalnie tradycyjnego porządku specjalnego pedagogicznego myślenia i działania. Teoria kształcenia osób niepełnosprawnych bowiem rozwija się nadal głównie jako teoria nauczania i wychowania osób z niepełnosprawnością poszczególnych typów.

Hejka, jestem Szymek i jestem autorem tych wpisów jak i strony. Polecam czytać codziennie, może coś wam się spodoba i zostaniecie na dłużej. Życzę każdemu miłego dnia 😀
error: Content is protected !!